Znani dziennikarze o WSD
Stefan Bratkowski - wybitny publicysta, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który przewodniczy Radzie Fundacji Centrum Prasowe dla Krajów Europy Środkowej i Wschodniej - założyciela Szkoły:
Chciałbym polecić Państwu tę Szkołę całkowicie bezinteresownie - nikt z członków Rady nie zarabia w niej, pełnimy swoje funkcje społecznie. Za to mogę uczciwie powiedzieć, że to szkoła na miarę naszych zawodowych marzeń. Do dziennikarstwa szli zazwyczaj ludzie po jakichś studiach bez przygotowania zawodowego, ucząc się warsztatu dziennikarskiego "w biegu", pośród różnych wpadek, płacąc frycowe.
Ta szkoła wprowadza studentów w czynne dziennikarstwo od pierwszych miesięcy, nie ogranicza się do udzielania wiedzy o mediach. Robią to doświadczeni, znakomici profesjonaliści - redaktorzy, reporterzy, komentatorzy, felietoniści, spece od wywiadów, dziennikarze śledczy.
Młodzi dziennikarze zdobywają umiejętności we wszystkich trzech dziedzinach zawodu - prasowej, radiowej i telewizyjnej. Dumą Szkoły jest dobrze wyposażona pracownia telewizyjna, edukująca dziennikarzy telewizyjnych - specjalności w Polsce nadal deficytowej. Przyszli radiowcy będą gotowi do pracy zarówno w dużych radiostacjach, jak w rozgłośniach lokalnych, a wszyscy absolwenci Szkoły muszą umieć swobodnie się wypowiadać. Jak i sprawnie pisać (niektóre prace dyplomowe są na takim poziomie, że włączam je do swoich archiwów). Na spotkania warsztatowe Szkoła zaprasza największych asów naszego zawodu, o światowych nazwiskach, którzy dzielą się z młodzieżą swoimi doświadczeniami. Szkoła prowadzi przy tym szeroką współpracę międzynarodową, m.in. z podobnymi uczelniami w Niemczech i we Francji, wymieniając studentów.
Nie mniej ważne jest przygotowanie intelektualne. Wyszliśmy z założenia, że dziennikarzom nie wystarczy skąpa wiedza zawodowa. Muszą być pełnowartościowymi inteligentami. Dlatego uzyskują w tej Szkole niezbędną wiedzę z zakresu historii, politologii, socjologii i kultury na poziomie uniwersyteckim. Zajęcia prowadzą naukowcy i artyści o uznanej pozycji - atrakcyjnie i skutecznie, w czym nie mały udział mają sami studenci.
W takim też trybie wchodzą w kontakt z wielką literaturą, wielką muzyką, wielką twórczością filmową - by móc o tym kompetentnie mówić i pisać. Już dziś studenci Szkoły sami aranżują słuchanie muzyki w warunkach jak dla szczególnego przeżycia.
Chcemy wreszcie - choć to w dzisiejszych stosunkach może
wydawać się niemodne - by wychodził z tej Szkoły człowiek
przyzwoity. Obznajmiony nie tylko z etyką dziennikarstwa...
Jeśli ktoś chce uzyskać licencjat z tej Szkoły, może liczyć, że wyjdzie z niej zawodowcem wprawdzie początkującym, ale odpowiednio wysokiej klasy. Czego wszystkim przyszłym studentom tej Szkoły życzę.
Stefan Bratkowski
|